NIKON KLUB POLSKA

poradnik
Szkoła Fotografii NKP - już wkrótce...

O NAS | FORUM | SKLEP | GALERIE | LINKI


Poradnik fotografa

Fotografia ślubna - kościół

 


Jednym z największych problemów początkującego fotografa który wkracza na drogę zawodową, jest opanowanie światła w stopniu pozwalającym na wykonanie świadomej fotografii na zlecenie. Kościół zdaje się być najtrudniejszym zadaniem z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego że najczęściej są to wyjątkowo ciemne i skąpo oświetlone, najczęściej światłem mieszanym, duże pomieszczenia sakralne.

- - -

Nasze porady zacznę od sytuacji rzadziej spotykanej, mianowicie braku światła błyskowego. Zakładam że fotograf wyposażony jest w aparat cyfrowy, posiadający kontrolę ustawienia balansu bieli, jasny obiektyw o świetle 2.8 lub 3.3 (najlepiej o większym otworze względnym), możliwym ustawieniu wysokiej czułości ASA, kontroli manualnej parametrów ekspozycji lub ustawień z definiowalną jedną względną (czasu bądź przesłony). Niestety najczęściej wbudowana w korpus lampa będzie przeszkodą w wykonaniu poprawnych zdjęć, postaramy się więc jej nie używać. Z pomocą może nam przyjść możliwość rejestracji obrazu do tzw. pliku surowego (czyt. nie poddanego obróbce w aparacie). Format RAW/NEF pozwala na późniejszą zmianę podstawowych elementów w zakresie ekspozycji jak i obróbki finalnej zdjęcia.

Idealną sytuację mamy wówczas, gdy posiadamy możliwość odwiedzenia planu przed uroczystością. Niestety jest to sytuacja idealna, więc jak to zwykle bywa - niezwykle rzadko spotykana. Jeśli jednak mamy taką możliwość, warto pojawić się w kościele wcześniej i dokonać pewnych pomiarów ekspozycyjnych. Zakładamy że podczas tej wizyty mamy do dyspozycji oświetlenie które będzie nam towarzyszyło na planie podczas samej imprezy. Znowu jest to niezwykle trudne do zastania, jednak z doświadczenia własnego wiem że można o to poprosić odpowiedzialnego za to księdza, bądź kościelnego. Drobny datek na rozwój parafii będzie w tym wypadku niezwykle miłym gestem. Przy okazji mamy również możliwość przedstawienia się i poproszenia o zgodę na fotografowanie podczas liturgii. Powoli kurie odchodzą od zezwoleń wydawanych kilka lat temu i nie wymagają formalizacji fotografowania na uroczystościach sakralnych. Zdarzają się jednak wyjątki. Wracamy do tematu. Zakładam że na kilka minut mamy włączone oświetlenie. Zacząć możemy od ustawień definiowanych bądź indywidualnych balansu bieli. Niezwykle pomocna może być szara karta bądź jej liczne klony w postaci rozkładanych blend z celownikiem AF. Warto więc zaopatrzyć się w stosowna kartę pomiarową. Dla potrzeb definiowanych ustawień warto wykonać pomiar dla kilku pokrewnych ustawień, w tym dla światła żarowego i fluorescencyjnego. Wiele żarówek oświetlających kościoły to pochodne źródeł rtęciowych i halogenkowych. Ustawienie balansu dla świateł mieszanych jest niezwykle trudne i wymaga bardzo często pewnych kompromisów. W tym miejscu warto przypomnieć, iż wyświetlacze w jakie wyposażone są nasze aparaty nie oddają w pełni właściwości barw które mierzymy. Pełną kontrolę możemy przeprowadzić dopiero po powrocie do domu/studia na swoim osobistym komputerze. Aby ustalić właściwy balans pomocna może być opcja presetu indywidualnego balansu bieli. W większości lustrzanek cyfrowych dokonujemy tego poprzez ustawienie z pozycji menu aparatu, bądź jego przycisków na korpusie, ustawienia PRE dla pomiaru i uruchomieniu pomiaru poprzez klawisz funkcyjny. Aby pomiar był wykonany właściwie, ustawiamy szarą kartę w taki sposób aby odbijała światło w kierunku obiektywu tak, jakby była fotografowanym obiektem (zastępując nam parę młodą). Po wciśnięciu spustu migawki, aparat potwierdzi nam iż dokonał pomiaru i zapamięta go w pozycji PRE aparatu. Ponownie możemy go więc przywołać w dowolnym momencie, w naszym przypadku w trakcie realizacji zdjęć na tym planie. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć że balans ten będzie poprawny w ramach niemal całego planu w którym będziemy fotografować. Wyjątkiem będą nawy kościoła i miejsca w których siedzą goście, pod warunkiem że oświetlenie w tych miejscach jest inne.

Po ustawieniach balansu bieli możemy wykorzystać okazję i dokonać pomiarów ekspozycji. Aby to zrobić, warto mieć pomocnika lub obiekt który może nam zastąpić parę młodą. Można oczywiście obyć się bez tych elementów, ale pomiary nie są wówczas łatwiejsze. Dokonujemy ich na kilka sposobów. Najprostszym z nich, choć wymagającym sporej wiedzy od fotografującego, jest znalezienie miejsc określanych przeze mnie jako skrajne punkty ekspozycyjne. Oznaczają one najciemniejsze i najjaśniejsze obszary planu/kadru które przyjdzie nam fotografować. Aby tego dokonać, najłatwiej jest ustawić pomiar ekspozycji na punkt centralny i zmierzyć ilość światła w skrajnych obszarach. Ustalimy wówczas rozpiętość tonalną z jaką przyjdzie nam się zmierzyć i to w zakresie całego planu. Zawsze jednak trzeba mieć w pamięci fakt, iż zazwyczaj najjaśniejszym obiektem naszego kadru, będzie suknia panny młodej. Różnice w skrajnych ekspozycyjnych mogą wynosić nawet 7EV lub więcej. Mimo to mamy już pewne wytyczne i wiemy jakie obszary planu będą dla nas najistotniejsze. Ustalamy teraz kolejne elementy jakie mogą okazać się istotne dla zastanej ekspozycji. Oto bowiem producent wyposażył nasz aparat w kilka przydatnych funkcji. Do najistotniejszych należy płynna regulacja czułości ASA. Najkrócej mówiąc jest to możliwość podniesienia czułości matrycy do zarejestrowania obrazów z właściwą ekspozycją, przy mniejszej ilości światła. W tym miejscu należy przypomnieć sobie zasadę jaka obowiązuje w fotografii, mianowicie uznaje się że większość fotografujących jest w stanie utrzymać w ręku 1-krotność użytej ogniskowej przeliczonej na czas. Dla przykładu gdy używamy obiektywu o ogniskowej 50mm, używać powinniśmy czasów nie dłuższych niż 1/50 sekundy. Wychodząc z tego założenia łatwo będzie nam ustalić jaką czułością powinniśmy się wesprzeć podczas fotografowania. Wystarczy zmierzyć na drabince aparatu i trybie manualnym, jakie wskazania proponuje nam światłomierz dla najciemniejszych obszarów kadru i ustawić czułość i przesłonę która pozwoli nam zarejestrować wyzerowaną drabinkę przy czasie równym wartościom ogniskowej (w przykładzie 1/50 sek). Oczywiście wskazania te będą w tym przypadku graniczne (pamiętając że mierzyliśmy ekspozycję na ciemne obszary kadru). Pozwoli nam to jednak ustalić minimum ekspozycyjne na jakie pozwolą nam warunki jakie zastaliśmy. Niestety często będą to wartości na jakie nie możemy się zgodzić z uwagi na szumy jakie generują matryce przy zastosowaniu wyższych czułości ASA, lub po prostu brak zakresu pomiarowego. Aby tego uniknąć wystarczy zapamiętać wartości po drugiej stronie drabinki i skupić się na obszarach jasnych kadru, dla których z kolei musimy zadbać o prawidłową ekspozycję z zupełnie innych powodów. Oto bowiem mamy na pierwszym planie pannę młodą która odziana w piękna białą suknię stanowi dla nas wyzwanie. Otóż czułość matryc i ich rozpiętość tonalną ograniczają aktualne sensory CCD. Jeśli więc ustawimy odpowiednią ekspozycję mierząc białą suknię, możemy się spodziewać że piękny czarny garnitur pana młodego, utraci szczegóły i stanie się ciemną plamą. Z kolei gdy zmierzymy światło na garniturze, okaże się że suknia stanie się "wypalona", bez grama szczegółów i detali. Zasada mówi jednak że to właśnie suknia w tym wypadku jest elementem ważniejszym i na nim musimy skupić uwagę. Obszary "wypalone" pozbawione są bowiem wszelkich szczegółów i detali, a ich otworzenie poprzez forsowanie w programach graficznych jest niemożliwe. Dobieramy więc ekspozycję według zasad wyżej opisanych i mierzymy światło na jasnym obszarze pierwszego planu. Zdjęcia, mimo utraty szczegółów tylnego planu i ciemnych obszarów planu przedniego, będą poprawnie naświetlone. Technika cyfrowa pozwala nam na obserwację efektów naszej pracy niemal natychmiast.

Jednym z elementów jakie mamy do dyspozycji jest histogram zarejestrowanego obrazu. Najkrócej mówiąc jest to wykres graficzny obszarów i poszczególnych tonów od ciemnych po lewej stronie, do najjaśniejszych po stronie prawej. Właściwa ocena histogramu może być niezastąpionym pomocnikiem w określeniu poprawności ekspozycji. Oto bowiem doskonale widzimy jak rozkłada się ciągłość tonalna na całym wykresie. Posiadając zasoby pamięci w aparacie, możemy na bieżąco wybrać zdjęcie o najlepszym przebiegu krzywej, lub wykonać zdjęcie z nowymi parametrami. Na ocenie histogramu skupimy się podczas porad dotyczących tego właśnie tematu. Nawiązuję do tego jednak, aby uświadomić fotografującemu iż histogram może być najprzydatniejszym narzędziem w trudnych do oceny warunkach ekspozycyjnych.

Fotografowanie z lampą błyskową

Diametralnie różną sytuację mamy w przypadku użycia wspomagającej bądź użytej jako główne źródło światła, lampy błyskowej. Współczesne lampy wyposaża się w zaawansowane funkcje, które przy współpracy z korpusem, stają się niemal samodzielnym decydentem w sprawach poprawnej ekspozycji. Czy jednak możemy oddać pełną kontrolę nad oświetleniem planu i poprawną rejestracją obrazu? Moim zdaniem nie. Głównym założeniem producentów jest jak najlepsze oświetlenie całego planu w postaci użycia pomiaru przez obiektyw (TTL i iTTL), lub z wykorzystaniem światła błyskowego jako uzupełnienia do światła zastanego (tryb Balanced - TTL BL). Najwięcej wątpliwości wzbudza u fotografów właśnie to, którego systemu użyć w danej scenie. Nie ma odpowiedzi doskonałej. Moim zdaniem oba tryby w lampie są obok siebie nie tylko dlatego że są ze sobą pokrewne, ale przede wszystkim dlatego że ich zastosowanie możemy uznać za naprzemienne.

Zacznijmy od systemu TTL bez równoważącego błysku BL. W naszym przykładzie posłużymy się aparatem Nikon D70 i obiektywem 17-55 o stałym świetle 2,8. Lampą główną jest w naszym przypadku SB800. Uruchamiamy nasz zestaw i nastawiamy poprzez wyświetlacz lampy tryb TTL (drugi z domyślnych trybów lampy SB800). Nasz aparat ustawimy w trybie manualnym, pamiętając że mimo to nie mamy na drabince aparatu realnego pomiaru ekspozycji, gdyż najczęściej będzie nam brakowało światła, przy założeniu bezpiecznego dla poruszenia czasu. Menu aparatu pozwala na ustawienie "na sztywno" zadanego przez nas najdłuższego czasu ekspozycji. Decyzję o tym powinniśmy podejmować świadomie, gdyż to ona właśnie determinuje czynnik drgnięcia ręki. W naszym przypadku możemy pokusić się o czas rzędu 1/30, lub ustawić go bezpiecznie na 1/60. W tym drugim przypadku, zakładając że emocje nie wezmą nad nami góry, czas ten powinien zagwarantować utrzymanie stabilnie całego zakresu ogniskowych zastosowanego obiektywu. Ponieważ jednak mamy do dyspozycji wybitny obiektyw o doskonałych parametrach i dużym otworze względnym (dużej jasności), możemy zmierzyć ekspozycję dla naszego planu i poprzez ustawienie wyższej czułości ASA dokonać pomiaru manualnego na wyrównanie drabinki. Jeśli okaże się że dla czasu 1/60, wskazania światłomierza przy akceptowalnym dla nas poziomie szumów matrycy związanym z wyższą czułością, wskażą nam przesłonę którą zaakceptujemy z uwagi na jej wpływ na głębię ostrości, możemy takie ustawienia zachować i potraktować lampę jako źródło doświetlające. Wielu doświadczonych fotografów zapyta w tym momencie po co w ogóle stosować wówczas lampę? Odpowiedzi udzielą używający tego światła. Brzmi ona: dla bezpieczeństwa. Otóż błysk lampy spowoduje wówczas takie doświetlenie planu, które wyrówna plan tylny i spowoduje mniejszy wpływ szumów w obrazie na jego wygląd ostateczny. Niestety coś za coś. Możemy być pewni iż błysk ten odbierze nam sporą część klimatu jaki stał się naszym udziałem podczas sakrum. Wróćmy jednak do różnic między obrazami z zastosowaniem błysku przy ekspozycji na drabinkę i błysku który obliczy za nas komputer lampy gdy światłomierz wykazuje według wskazań niedoświetlenie. W tym pierwszym przypadku obraz zarejestrowany przez matrycę wciąż będzie znacznie bardziej plastyczny niż w przypadku drugim. Mamy możliwość dostrzeżenia większej ilości naturalnego światła i cieni. Obraz nie wykazuje przepaleń i utraty szczegółów w światłach. Niestety często dzieje się to kosztem zauważalnego szumu w ciemniejszych obszarach naszego kadru. Szum z kolei ma wpływ na ilość szczegółów które zarejestrował element światłoczuły. Drugi przypadek oddaje niemal całkowicie kontrolę nad światłem samej lampie. W większości przypadków obraz będzie naświetlony poprawnie, jednak pamiętać musimy wówczas o tym, iż zasadniczym światłem w naszym kadrze będzie to które wygeneruje nam palnik lampy. Spora grupa fotografów uzna to za całkowicie nieakceptowalne, gdyż na zdjęciu trudno będzie uzyskać właściwy klimat. Jest to jednak wariant wyjątkowo bezpieczny i stosowany przez większość początkujących fotografów. Im większa świadomość operatora, tym łatwiej sięga po dodatkowe narzędzia. Oto bowiem producent lampy i aparatu umożliwił nam korekcję mocy błysku i to zarówno w stronę mniejszej, jak i większej ilości światła. Tu nie będziemy tłumaczyli na czym korekcja ta polega, najkrócej mówiąc ograniczamy bądź zwiększamy dla tej samej ekspozycji, ilość światła pochodzącą z palnika lampy. Korekcja ta w wielu wypadkach potrafi przywrócić nam stosowny i pożądany klimat, jednocześnie generując przy niskiej czułości ASA, bardzo małe szumy matrycy. Świadomość używania korekcji lampy jest kluczem do poprawnej fotografii w naszym przykładzie fotografowania w kościele przy zastosowaniu pomiaru TTL.

Przechodzimy do wariantu drugiego, zastosowania błysku równoważącego (BL). Współczesne lampy posiadają ten tryb od niedawna. Jest on rozwinięciem możliwości pomiaru przedbłyskowego TTL. Polega na takim pomiarze światła, które w wyniku obliczeń wewnętrznych lampy i aparatu, pozwala na ograniczenie mocy błysku w taki sposób aby wykorzystać do maksimum światło zastane. Z natury rzeczy więc nastawy światłomierza (z wyjątkiem czasu z definiowaniem maksymalnej jego długości) nie mają zasadniczego znaczenia. Oto bowiem lampa zmierzy za nas jaki będzie udział światła zastanego i jaką moc błysku zastosować. System ten nie jest jednak doskonały. Do największych jego wad należy dosyć częsty błąd pomiarowy polegający na nierównym udziale świateł tylnych planów i jego wpływu na plan pierwszy. W tym przypadku i fotografowaniu podczas uroczystości ślubnych, najczęściej oglądanym wynikiem pracy lampy w tym trybie, jest jasny plan pierwszy i niemal całkowicie wyciemniony plan drugi i pozostałe. Należy jednak oddać rację konstruktorom i uznać że plan przedni oświetlony jest delikatniej, w sposób bardziej plastyczny i milszy dla oka. Osobiście jednak używam tego trybu niemal wyłącznie podczas doświetlania obiektów pierwszego planu w scenach doskonale oświetlonych, podczas pracy z mocnymi kontrastami w tle i doświetlania szczegółów w celu zmniejszenia kontrastu planów (np. portret w ostrym słońcu kontrowym). W kościele używam błysku TTL i modeluję go właściwą korektą ekspozycji.

Pamiętajmy iż wynikiem naszej pracy ma być pamiątka na resztę życia naszych klientów, znajomych, rodziny. Postarajmy się o jak najlepsze wykonanie zadania. Weźmy sobie głęboko do serca odpowiedzialność jaka spoczywa na nas za właściwe oddanie klimatu tej niewątpliwie pięknej i uroczystej chwili...

Piotr Milecki