NIKON KLUB POLSKA

poradnik
Szkoła Fotografii NKP - już wkrótce...

O NAS | FORUM | SKLEP | GALERIE | LINKI


Poradnik fotografa

Crop

 


Od wprowadzenia fotografii cyfrowej do powszechnego użytku, mamy do czynienia z kilkoma określeniami których znaczenie przyjmujemy ale nie do końca rozumiemy. Jednym z nich jest przełożenie nań wielkości klatki filmu małoobrazkowego, które to jak wiemy jest standardem określającym szerokość i wysokość aktywnego pola naświetlania filmu. Ustalono że normatyw ten będzie wynosił 36x24 mm.

Wynikającym z tego następstwem była konieczność wyprodukowania obiektywów o takiej średnicy soczewek aby pokryły one pełne pole obrazowe opisanej klatki (musiały pozwolić na wprowadzenie światła pod takim kątem aby padając na materiał światłoczuły nie pozostawiły w rogach ciemnych pól zwanych winietą). Producentom obiektywów szerokokątnych udaje się to wciąż z różnymi wynikami ale nie o tym traktuję w tym objaśnieniu. Od początków fotografii cyfrowej, podstawowym problemem było wyprodukowanie matrycy o większej fizycznie wielkości w akceptowalnej cenie. Problem dotyczy bowiem znalezienia takiego wafla krzemowego który będzie miał wyrównana jakość na całej powierzchni, a przez to da możliwości inżynieryjne do opracowania matrycy zgodnej ze specyfikacją. Producenci starają się więc o znormalizowanie wielkości takiej matrycy i idą na kompromis pozwalający dostosować jej wielkość do kosztów, jakie ponieść może użytkownik końcowy.

Rozważając wielkość fizyczną matrycy należy również brać pod uwagę system obiektywów jakie dany producent przeznaczył do współpracy z korpusem. O ile obiektywy "pełnoklatkowe" pozwolą na pokrycie pola matrycy w ponad 100%, o tyle w odwrotną stronę (mowa o obiektywach oznaczonych w marce Nikon symbolami DX), tak to nie działa.

Przyjrzyjmy się więc z czym mamy do czynienia. Poniżej zamieściłem umowny obrazek będący oddaniem pełnego pola obrazu dla klatki 36x24 mm. Wewnątrz wpisałem wielkość pola obrazowego matrycy o proporcjach DX (niepełnej klatki). Jak widać aktywne pole obrazu dla tej matrycy jest mniejsze od klatki filmu małoobrazkowego.         

Niżej widać dokładniej pole zarejestrowane przez matrycę. Część czerwona pokazuje stratę kadru jaka stała się udziałem tej sceny, przy zastosowaniu crop'a matrycy względem klatki filmu małoobrazkowego.

W czym więc problem z tak liczną nadinterpretacją zjawiska obrazowania w obliczu porównania obu fizycznych wielkości jego pola?

Otóż problem polega na wprowadzeniu określenia odpowiednika ogniskowej obiektywu, względem tych właśnie wartości. Przyjmując że mamy do czynienia z materiałem porównywanym do wielkości klatki filmu małoobrazkowego oraz wykorzystując zasady określające wartości optyczne obiektywu, zostaliśmy niejako zmuszeni do przeliczenia ogniskowej i dostosowania jej wartości do przelicznika stosunku wielkości fizycznej matrycy do tej klatki. Oznacza to, iż przy tym samym ustawieniu odległości od fotografowanego przedmiotu, otrzymamy pole obrazowania matrycy mniejsze o współczynnik tej różnicy, który w przypadku Nikona wynosi 1.5. Gdy jednak chcemy ten przelicznik odnieść do teoretycznej ogniskowej którą otrzymamy po jego zastosowaniu (np. obiektyw o ogniskowej 200mm, przy zastosowaniu przelicznika 1.5 będzie wynosił matematycznie 300mm), musimy zarejestrowany obraz powiększyć do rozmiaru klatki małoobrazkowej. Otrzymujemy wówczas obraz który pozornie zwiększa ogniskową, mimo iż jak świetnie widać to na poniższym przykładzie, wcale nie niesie to wynikających z tego korzyści, gdyż nie zmienia się realna ogniskowa, a jedynie powiększa się obraz zarejestrowany z mniejszej wielkości matrycy do rozmiarów większej klatki.    

Czy można więc mówić o jakimkolwiek dobrodziejstwie zastosowania crop'a w fotografii? Moim zdaniem nie. Pominąwszy sprawy wynikające z właściwości optycznych obiektywu oraz wpływu większego pola obrazowego na jego jakość, mamy do czynienia z pewnym zakłamaniem właściwej i jedynej ogniskowej, która de facto nie zmienia się, a jedynie zostaje w pewien sposób "interpolowana" na potrzeby porównania z klatką małoobrazkową. Szczególnie mocno daje się to we znaki, gdy potrzebujemy szerokich obiektywów o ogniskowych rzędu 18 czy 20mm dla pełnej klatki. Crop powoduje że oglądamy przez wizjer i rejestrujemy jedynie część tego obrazu, odpowiadającą teoretycznie ogniskowej 27 i 30mm po powiększeniu do pola klatki małoobrazkowej. Jedyną korzyścią jaką może nieść zastosowanie crop'a jest wykorzystanie przez fotografa najlepszej części pola soczewek obiektywu, mianowicie jego środkowej części. Pozostają jednak aspekty dodatkowe, jak choćby kąty załamania światła padającego na matrycę poprzez obiektyw do pełnego obrazowania i ograniczony polem DX. Tym zagadnieniem zajmiemy się jednak później.    

Piotr Milecki