Od
wprowadzenia fotografii cyfrowej do powszechnego użytku, mamy
do czynienia z kilkoma określeniami których znaczenie
przyjmujemy ale nie do końca rozumiemy. Jednym z nich jest
przełożenie nań wielkości klatki filmu małoobrazkowego,
które to jak wiemy jest standardem określającym szerokość i
wysokość aktywnego pola naświetlania filmu. Ustalono że
normatyw ten będzie wynosił 36x24 mm.
Wynikającym z tego następstwem była konieczność wyprodukowania
obiektywów o takiej średnicy soczewek aby pokryły one pełne
pole obrazowe opisanej klatki (musiały pozwolić na wprowadzenie
światła pod takim kątem aby padając na materiał światłoczuły
nie pozostawiły w rogach ciemnych pól zwanych winietą).
Producentom obiektywów szerokokątnych udaje się to wciąż z
różnymi wynikami ale nie o tym traktuję w tym objaśnieniu. Od
początków fotografii cyfrowej, podstawowym problemem było
wyprodukowanie matrycy o większej fizycznie wielkości w
akceptowalnej cenie. Problem dotyczy bowiem znalezienia takiego
wafla krzemowego który będzie miał wyrównana jakość na całej
powierzchni, a przez to da możliwości inżynieryjne do
opracowania matrycy zgodnej ze specyfikacją. Producenci starają
się więc o znormalizowanie wielkości takiej matrycy i idą na
kompromis pozwalający dostosować jej wielkość do kosztów, jakie
ponieść może użytkownik końcowy.
Rozważając
wielkość fizyczną matrycy należy również brać pod uwagę system
obiektywów jakie dany producent przeznaczył do współpracy z
korpusem. O ile obiektywy "pełnoklatkowe" pozwolą na pokrycie
pola matrycy w ponad 100%, o tyle w odwrotną stronę (mowa o
obiektywach oznaczonych w marce Nikon symbolami DX), tak to nie
działa.
Przyjrzyjmy się więc z czym mamy do czynienia. Poniżej
zamieściłem umowny obrazek będący oddaniem pełnego pola obrazu
dla klatki 36x24 mm. Wewnątrz wpisałem wielkość pola obrazowego
matrycy o proporcjach DX (niepełnej klatki). Jak widać aktywne
pole obrazu dla tej matrycy jest mniejsze od klatki filmu
małoobrazkowego.

Niżej
widać dokładniej pole zarejestrowane przez matrycę. Część
czerwona pokazuje stratę kadru jaka stała się udziałem tej
sceny, przy zastosowaniu crop'a matrycy względem klatki filmu
małoobrazkowego.

W czym
więc problem z tak liczną nadinterpretacją zjawiska obrazowania
w obliczu porównania obu fizycznych wielkości jego pola?
Otóż
problem polega na wprowadzeniu określenia odpowiednika
ogniskowej obiektywu, względem tych właśnie wartości.
Przyjmując że mamy do czynienia z materiałem porównywanym do
wielkości klatki filmu małoobrazkowego oraz wykorzystując
zasady określające wartości optyczne obiektywu, zostaliśmy
niejako zmuszeni do przeliczenia ogniskowej i dostosowania jej
wartości do przelicznika stosunku wielkości fizycznej matrycy
do tej klatki. Oznacza to, iż przy tym samym ustawieniu
odległości od fotografowanego przedmiotu, otrzymamy pole
obrazowania matrycy mniejsze o współczynnik tej różnicy, który
w przypadku Nikona wynosi 1.5. Gdy jednak chcemy ten
przelicznik odnieść do teoretycznej ogniskowej którą otrzymamy
po jego zastosowaniu (np. obiektyw o ogniskowej 200mm, przy
zastosowaniu przelicznika 1.5 będzie wynosił matematycznie
300mm), musimy zarejestrowany obraz powiększyć do rozmiaru
klatki małoobrazkowej. Otrzymujemy wówczas obraz który
pozornie zwiększa ogniskową, mimo iż jak świetnie widać to
na poniższym przykładzie, wcale nie niesie to wynikających z
tego korzyści, gdyż nie zmienia się realna ogniskowa, a jedynie
powiększa się obraz zarejestrowany z mniejszej wielkości
matrycy do rozmiarów większej klatki.

Czy można więc mówić o
jakimkolwiek dobrodziejstwie zastosowania crop'a w fotografii?
Moim zdaniem nie. Pominąwszy sprawy wynikające z właściwości
optycznych obiektywu oraz wpływu większego pola obrazowego na
jego jakość, mamy do czynienia z pewnym zakłamaniem właściwej i
jedynej ogniskowej, która de facto nie zmienia się, a jedynie
zostaje w pewien sposób "interpolowana" na potrzeby porównania
z klatką małoobrazkową. Szczególnie mocno daje się to we znaki,
gdy potrzebujemy szerokich obiektywów o ogniskowych rzędu 18
czy 20mm dla pełnej klatki. Crop powoduje że oglądamy przez
wizjer i rejestrujemy jedynie część tego obrazu, odpowiadającą
teoretycznie ogniskowej 27 i 30mm po powiększeniu do pola
klatki małoobrazkowej. Jedyną korzyścią jaką może nieść
zastosowanie crop'a jest wykorzystanie przez fotografa
najlepszej części pola soczewek obiektywu, mianowicie jego
środkowej części. Pozostają jednak aspekty dodatkowe, jak
choćby kąty załamania światła padającego na matrycę poprzez
obiektyw do pełnego obrazowania i ograniczony polem DX. Tym
zagadnieniem zajmiemy się jednak później.
Piotr
Milecki
|